Wypadanie włosów

Witajcie Kochane,
Dzisiaj nie będzie żadnej recenzji, ani nie będzie to post typowo kosmetyczny. Chciałabym tym razem podzielić się z Wami moim problemem związanym z włosami, oraz prosić Was o jakąś radę.

Z tego co mi wiadomo, co przeczytałam w internecie, na różnych stronach poświęconych włosom i ich wypadaniu, przeciętny człowiek każdego dnia gubi około 100 – 200 włosów. I taka ilość jest normalna i nie ma się co tym martwić, bo na miejscu tych włosów pojawiają się nowe. Jednak ja ostatnimi czasy (od około 1-2 miesięcy) zauważyłam, że u mnie ta ilość wypadających włosów jest znacznie większa. Po każdym myciu z wanny wyjmuję cały kołtun włosów. Poza tym każde przeczesanie ich szczotką, grzebieniem, czy po prostu palcami kończy się tym, że w rękach zostaje mi praktycznie garść moich włosów. Jakby tego było mało one po prostu lecą mi wciągu dnia, nawet jeżeli nic przy nich nie robię.

Generalnie odkąd  pamiętam ilość moich wypadniętych włosów była bardziej około 200, może nawet trochę więcej, ale nigdy nie było to obecne aż na taką skalę.

Jak wiecie ja o swoje włosy staram się dbać, pomimo tego diabelskiego farbowania jakie im funduję raz na około 2 miesiące. Po każdym myciu używam używam maseczek, odżywek, a ostatnio także (na razie bardzo nieśmiało do tego podchodzę) zaczęłam olejować włosy. Poza tym ostatnio zaczęłam używać jakiegoś toniku do włosów (bo ampułki z L’Oreal mi się skończyły), a także w miarę regularnie (a przynajmniej staram się) zażywam suplementy diety odpowiedzialne za wzmocnie skóry, włosów i paznokci. Zazwyczaj był to SkrzypVit, a ostatnio kupiłam Belissę. Oba te suplementy posiadają w swoim składzie ekstrakt/wyciąg ze skrzypu, który podobno wspomaga odbudowę i przeciwdziała wypadaniu włosów. Warto też wspomnieć, że nie ‚męczę’ też swoich włosów żadnymi gorącymi zabiegami. Nie używam do ich stylizacji, ani prostownicy, ani lokówki, ani falownicy (chociaż mam ochotę 😉 ani nawet suszarki. Do czesania używam albo szczotki z włosiem, które kupiłam kiedyś w SP (do tej pory nie wiem czy to naturalne włosie), albo grzebienia z szeroko rozstawionymi zębami. Pamiętam też żeby nie rozczesywać włosów na mokro, ani nie kłaść się spać z mokrymi włosami.

Poza tym raczej nie borykam się z żadnymi innymi włosowymi problemami. Nie są one przesuszone (mam suche końce, ale nie przesuszone), nie łamią się i nie rozdwajają.

Jak widzicie staram się przestrzegać wszystkich, a jak nie wszystkich to większości ‚złotych reguł’ dla lepszego życia włosów, a mimo to one okropnie wypadają. Nigdy nie narzekałam na ilość włosów. Wręcz przeciwnie miałam ich dość dużo, może nie były jakoś mocno grube, ale swoją ilością nadrabiały i wyglądały dość obficie.

Nie mam pojęcia co się teraz z nimi stało. Co wpłynęło na taką zmianę ich kondycji. Zaczynam się na prawdę martwić ilością włosów, które codziennie gubię, bo jest ona bardzo daleka od normy.

Macie może jakieś sprawdzone sposoby na ograniczenie ilości wypadających włosów. A także macie może jakieś pomysły czym to może być spowodowane?

Za wszystkie porady, sugestie i odpowiedzi bardzo dziękuję 🙂

xoxo

Ninnette