Urban Decay, Vice 3 Palette – swatche

Dzisiaj znowu będą swatche i omówienie palety cieni. Tym razem jednak przyjrzymy się produktowi z wyższej półki, o którym przez kilka tygodni śniłam nocami. Na zagranicznych blogach spodobał mi się na tyle, że postanowiłam go ‚ściągnąć’ ze Stanów co nie było najlepszym pomysłem. Dlaczego? Zajrzycie TUTAJ 🙂

Mowa oczywiście o palecie cieni do powiek Vice 3, marki Urban Decay. Opakowanie palety moim zdaniem jest wspaniałe. Co prawda wykonane jest z plastiku, ale zamykane na magnes. Wypukły napis Vice na przodzie mnie zauroczył 🙂 Ponadto paleta ma swoje etui, zamykane na suwak.

W środku znajdziemy ogromne, świetnej jakości lusterko, które w żadnym stopniu nie zniekształca oraz dwustronny pędzelek. Z jednej strony puchaty duo-fiber, a z drugiej płaski, ale ich włosie jest dość sztywne i nie za bardzo lubię ich używać.

No i oczywiście to co najważniejsze, czyli 20 prześlicznych i przecudownych cieni do powiek o różnorodnym wykończeniu.

Przejdźmy zatem do swatchy

(Truth) zupełnie matowy, delikatny róż, świetny pod łuk brwiowy
(Undone) bardzo jasny, ciepły, cielisty kolor; mat z mikro drobinkami
(Downfall) matowy, typowo ‚wielbłądzi’ kolor, który świetnie się sprawdza jako cień transferowy
(DTF) jasny, szaro-brązowy kolor, matowy ale z małymi drobinami; jeden z moich ulubionych 🙂

(Dragon) perłowa zieleń o wspaniałej pigmentacji
(Freeze) metaliczny błękit, podobny do 212 z KOBO
(Heroine) mega napigmentowany, ciemny, matowy granat
(Brokedown) metaliczny, złoto – brązowy kolor; niestety dość mocno się sypie

(Vanity) perłowa, ciemna śliwka, delikatnie opalizująca na róż i mikro drobinkami
(Lucky) chyba najbardziej napigmentowany cień w palecie; perłowe, pomarańczowe złoto
(Reign) bardzo ciemny, ciepły, perłowy brąz
(Bobby Dazzle) po prostu biała perła

(Alien) róż opalizujący na złoto, trochę delikatniejsza wersja 205 z Kobo
(Alchemy) różowo – bordowy kolor o perłowym wykończeniu
(Bondage) bardzo ciemny, niemalże ciemny fiolet, taki jakby perłowy bakłażan 😉
(Sonic) czerwono – rdzawy, perłowy kolor, ciekawy ale ciężki do opisania

(Last Sin) ciepły ‚rozświetlaczowy’ kolor, idealny w wewnętrzny kącik albo na środek powieki
(Angel) perłowy, jasny kolor taupe; wydaje mi się że jest podobny do słynnego ‚Satin Taupe’ z M.A.C.
(Defy) bardzo ciemny i bardzo matowy szaro-brązowy odcień; bardzo się sypie
(Revolver) perłowa, mocno napigmentowana czerń, z delikatnie granatowym pobłyskiem

Jeżeli chodzi o konsystencję cieni to maty są bardzo miękkie i miałkie. Dość mocno się kruszą i sypią. Odcienie metaliczne i perłowe sypią się odrobinę mniej ale nadal są miękkie. Wyjątkiem jest kolor Alchemy, który jest bardzo twardy i tępy. Najgorzej natomiast współpracuje się z odcieniem Brokedown, który osypuje się niesamowicie i niewiele pigmentu pozostaje na powiece.

W kwestii ulubieńców to wszystkie kolory bardzo mi się podobają. Warto zauważyć, że producent w kolumnach dał cienie, które do siebie potencjalnie pasują i można nimi stworzyć jeden, spójny makijaż. Fajnie że w palecie znalazły się różne wykończenia, od matów, przez perły aż do metalicznych i opalizujących odcieni.
Kolorów jest tak dużo, że dają nam niezliczone możliwości wykonywania makijaży dziennych oraz wieczorowych, barwnych oraz w kolorach nude, Można powiedzieć, że dla każdego coś dobrego.

Ja z palety jestem bardzo zadowolona i nawet zaryzykuję stwierdzenie że była warta cena jaką za nią zapłaciłam 😉 Niemniej jednak Wam nie radzę tak przepłacać.
Na stronie producenta ta paleta kosztuje $60, natomiast w polskiej Sephorze oko 250 zł.

 

Co myślicie o tej palecie. Podoba się Wam, jest warta swojej ceny? Czy raczej byście się na nią nie skusiły?

Do następnego!

 

Ninnette