Sigma Beauty – pierwszy kontakt i pierwsze wrażenie

Kilka tygodni temu odezwała się do mnie Carrie, odpowiedzialna za marketing marki Sigma z propozycją nawiązania współpracy. W związku z tym, że Sigma w Polsce jest ciężko dostępna (możliwa tylko wysyłka z U.S.), a zawsze marzyłam by wypróbować pędzle tej marki zgodziłam się niemalże bez zastanowienia. Po kilkunastu dniach, kurierem przyszła do mnie przepiękna paczuszka, która kryła kilka na prawdę obiecujących produktów. Wszystkie z nich, w związku z odległym terminem otrzymania paczki, zostały już przeze mnie przetestowane i mogę o nich powiedzieć Wam kilka słów.

sigma2

Zacznę może od pędzli, bo one ciekawiły mnie najbardziej. W końcu Sigma zaczęła być znana właśnie ze świetnej jakości pędzli do makijażu. W swojej paczuszce znalazłam trzy modele – jeden do twarzy oraz dwa do oczu.

sigma83DHD – Kabuki brush określany jako pędzel wielozadaniowy, wykonany z dwukolorowego włosia syntetycznego. Osobiście ukochałam go sobie do konturowania twarzy zarówno na sucho jak i na mokro. Ale sprawdzi się również do nakładania podkładu, korektora czy pudru. Dzięki swojemu ściętemu kształtowi jest w stanie dotrzeć w trudniej dostępne miejsca. (cena $24)

 

 

 

sigma9E54 – Medium Sweeper Brush – niewielkich rozmiarów pędzelek przeznaczony do nakładania produktów kremowych i suchych na ruchomą powiekę oka. Delikatne włosie syntetyczne i elegancka czarna rękojeść w srebrnej skuwce. (cena $14)

 

 

 

 

sigma7E39 – Buff and Blend Brush – okrągła, niewielkich rozmiarów ‚kuleczka’ wykonana z włosia syntetycznego przeznaczona do delikatnego rozcierania koloru lub precyzyjniejszego nakładania cieni na powiekę. (cena $16)

 

 

 

 

Wszystkie trzy pędzle, bez względu na przeznaczenie mają bardzo miękkie włosie, które świetnie współpracuje z różnymi konsystencjami kosmetyków. Produkty sypkie i prasowane, nie osypują się i nie pylą, natomiast kosmetyki płynne nie wbijają się w włosie. Ponadto jakość ani miękkość włosia nie pogorszyła się po kąpieli, nie zauważyłam też by jakieś włókna wypadły w trakcie mycia.

 

Kolejnym produktem znalezionym przeze mnie w paczce było akcesorium do pielęgnacji, a konkretniej do mycia pędzli.

sigma6Sigma SPA Express Brush Cleaning Glove to jeden z najnowszych ‚wynalazków’ marki Sigma. Nakładka na dłoń, ułatwiająca mycie pędzli posiada z jeden strony wypustki przeznaczone do dużych pędzli do twarz, natomiast z drugiej strony, mniejsze specjalnie dla pędzli do powiek.
Po mało udanej przygodzi z Brush Egg bardzo sceptycznie podeszłam do tego gadżetu, jednak już dziś mogę Wam powiedzieć, że na prawdę usprawnił on proces mycia pędzli. Jeżeli jednak macie ochotę na obszerniejszy tekst dotyczący Spa Glove dajcie znać w komentarzach. (cena $25)

 

 

Na sam koniec, w paczce znalazłam jeszcze dwa kosmetyki kolorowe. I pomimo iż nie ciekawiły mnie one tak bardzo jak pędzle Sigmy to bardzo przypadły mi do gustu.

sigma3

 

sigma4

Line Ace czyli płynny eyeliner. Mój jest oczywiście w kolorze czarnym ‚Legend’. Bardzo szybko wysycha i zastyga na powiece, więc wymaga od użytkownika pewnej wprawy w malowaniu kresek. Ma przepiękny czarny kolor, który robi się matowy. A aplikator jest bardzo przyjemny i pomocny w bezbłędnej aplikacji produktu 🙂 (cena $14).

Power Crayon czyli pomadka w kredce, w odcieniu ‚Rubicund’. Na ustach daje wykończenie satynowego matu, nie mając na nie wysuszającego działania. Kolor w 100% ‚mój’ – lekko przybrudzony róż, z nutą koralu. Na ustach utrzymuje się przyzwoicie. Kolejny produkt który podtrzymuje moją fascynację pomadkami w formie kredki 🙂

Poniżej widoczne swatche linera oraz pomadki. Podobnie jak w przypadku rękawicy, jeżeli jesteście zainteresowani obszerniejszą recenzją dajcie znać w komentarzach 🙂

sigma5

To by było na tyle, w temacie akcesoriów i kosmetyków marki Sigma. Jak dotąd ze wszystkich produktów jestem zadowolona i nie znalazłam w nich większych uchybień, które odbierałyby mi radość z użytkowania.

Koniecznie dajcie znać czy miałyście styczność z tymi produktami i co o nich myślicie.

Do następnego!
ninn

Ninnette