Pielęgnacja skóry głowy i włosów z Petal Fresh | Tea Tree Scalp Treatment & Rose & Honeysuckle Softening

Na temat pielęgnacji włosów nie wypowiadam się zbyt często, bo szczerze mówiąc nie jest to „moja” dziedzina. Nigdy jakoś nie przywiązywałam większej uwagi do produktów do pielęgnacji włosów. Szampon miał myć, natomiast odżywka nawilżać ewentualnie sprawiać by włosy się nie puszyły. Od jakiegoś czasu staram się jednak nieco bardziej świadomie dobierać kosmetyki do pielęgnacji włosów oraz skóry głowy. O dwóch, których używam od kilku tygodni chciałam Wam opowiedzieć kilka słów

Na wstępie chciałam wspomnieć, że najważniejszą zasadą w skutecznej pielęgnacji jest dobieranie szamponu do problemu skóry głowy z jakim się borykamy, natomiast odżywki do stanu naszych włosów. W większości przypadków, nie warto wybierać zestawów szampon i odżywka z tej samej serii. Skóra głowy może być przetłuszczająca się, natomiast włosy suche. Jedno drugiego nie wyklucza, a nawilżający szampon w takim przypadku wywoła więcej szkody niż pożytku 🙂

Dlatego też w dzisiejszym poście zobaczycie Odżywczo – antyseptyczny szampon do włosów Tea Tree w duecie z Łagodzącą odżywką Rose&Honeysuckle.

Zacznijmy od szamponu, którego głównym zadaniem jest oczyszczanie i odżywianie skóry głowy. Jego właściwości antyseptyczne mają pomagać zwalczać takie problemy jak podrażnienie i swędzenie skalpu. Dzięki temu ma być dość delikatny dla skóry, ale przy tym bardzo dobrze oczyszcza ją z sebum, łoju i pozostałości preparatów do stylizacji. Włosy po umyciu są dość szorstkie i wręcz „skrzypiące”, nie mam mowy o obciążeniu, bądź niedomyciu ich u samej nasady.
Szampon jest przezroczysty i dość lekkiej konsystencji, nie przyczynia się też do szybszego przetłuszczania się skóry głowy ani włosów. Ma lekko ziołowy zapach, dla mnie bardzo przyjemny, ale zupełnie nie wyczuwalny po myciu. Zasługuje na duży plus za wydajność. Butelka ma pojemność 355 ml, szamponu używam od ok. 2 miesięcy i zostało go jeszcze na kilka użyć.

W składnie nie znajdziemy co prawda SLS ani SLES, natomiast zostały zastąpione podobnym detergentem Sodium Lauroyl Sarcosinate, który notabene uważany jest jako umiarkowanie niebezpieczny składnik z racji na możliwość zanieczyszczenia nitrozoaminą, a także dlatego że został sklasyfikowany jako wzmacniacz penetracji skóry. Same więc oceńcie czy była to zamiana na lepsze. Poza tym w składnie znajdziemy inne detergenty, ekstrakt z drzewa herbacianego, olej babassu, witaminę E oraz A, panthenol, ekstrakt z kwiatów podbiału, melisy, rozmarynu, tymianku oraz rumianku, a na samym końcu substancje zapachowe. Więc ogólnie nie jest źle. Duża ilość ziołowych ekstraktów faktycznie może przyczyniać się do łagodzenia skóry głowy i faktycznie zauważyłam takie działanie u siebie. Nawet po zabiegu rozjaśniania, któremu niedawno się poddałam skalp nie był podrażniony po myciu.

Skoro skóra głowy jest już porządnie oczyszczona to można, a nawet należy przejść do pielęgnacji włosów i w tym momencie wkracza łagodząca odżywka z różą i wiciokrzewem, której pierwszym i niekwestionowanym plusem jest obłędny kwiatowy zapach, szkoda tylko, że podobnie jak przy szamponie nie utrzymuje się on na włosach. Skusiłam się na nią jednak z racji na napis na opakowaniu „promotes sleek, silky hair” w nadziei, że będzie ujarzmiać moje puszące się włosy i pomoże pozbyć mi się efektu „pudla” na gowie 😀 I muszę przyznać, że spełniła moje oczekiwania. Nakładana dosłownie na 5 minut po myciu, mniej więcej od połowy włosów sprawiała, że mniej się puszyły, były bardziej lśniące i gładkie. Nie musiałam już po każdym myciu głowy sięgać po prostownice by wygładzić moje odstające kosmyki. Takie działanie możemy zawdzięczyć m.in. alkoholowi cetylowemu i stearylowemu znajdującemu się wysoko w składzie. Dodatkowo w ogóle nie obciążała włosów i nie przyczyniała się by przetłuszczały się szybciej niż przedtem. Poza tym skład jest dość bogaty, znajdziemy w nim takie składniki jak witaminę A, E i B5, olej słonecznikowy, oliwę z oliwek, ekstrakt z kwiatów róży i wiciokrzewu, wyciąg z szałwi lekarskiej, kwiatów podbiału, melisy, rozmarynu, tymianku oraz rumianku. Wiele z tych składników znajdziemy również w szamponie, co może oznaczać, że stanowią bazę kosmetyków marki Petal Fresh.

Konsystencja jest dość lekka, wręcz żelowa i również bardzo wydajna. Używana wraz z szamponem kończą się mniej więcej w tym samym czasie.

Obydwa produkty mają taką samą pojemność, czyli 355 ml, a ich cena w drogerii Rossmann wynosi 23,99. Często jednak możemy kupić je w promocji kilka złotych taniej 🙂 Uważam jednak, że cena przy tej pojemność, wydajności i jakości nie jest zbyt wygórowana i skusiłabym się na te produkty nawet bez promocji 🙂

Znacie kosmetyki marki Petal Fresh?
Jakie są Wasze ulubione produkty do pielęgnacji skóry głowy oraz włosów?

 

 

Ninnette