Nowości hybrydowe w moim kuferku

Od przeszło dwóch lat na moich paznokciach niezmiennie gości manicure hybrydowy. Trwałość i nienaganny wygląd przez mniej więcej 14 dni to dla mnie nieoceniona wygoda. Z ogromną radością pożegnałam odpryskujące co rusz klasyczne lakiery do paznokci. Od tamtej pory co chwila powiększam swoją kolekcję lakierów i dodatków właśnie do hybryd.

Ostatnie większe zakupy poczyniłam co prawda w marcu na targach Beauty Forum, ale postanowiłam się z Wami nimi podzielić, bo mimo upływu czasu nadal traktuje je jako nowości i większość z nich nie została przeze mnie jeszcze użyta.

Zacznę od Semilac, czyli firmy od której zaczęła się moja przygoda z hybrydami. Pomimo wielu zarzutów, że produkty tej marki uczulają mam swoje zdanie na ten temat (jeśli chcecie o nim poczytać dajcie znać) i nie zamierzam z nich rezygnować, bo gama kolorystyczna jest na prawdę ciekawa.

160 I’m not sure to wielokolorowy brokat zatopiony w przezroczystej bazie. Typowy lakier biżuteryjny, którego potrzeba nałożyć na paznokcie kilka warstw

175 Lavender Cream pochodzi z najnowszej kolekcji Flavours i jest przepięknym jasnym, pastelowym kolorem, idealnym na wiosnę i lato

189 Tuna Voyage podobnie jak poprzedni odcień zalicza się do kolekcji Falvours i jest to w 100% „mój kolor” – lekko zgaszona wiśnia, totalnie nieoczywisty kolor o kremowym wykończeniu; aktualną porę roku z pewnością przeleży w zakamarkach kufra, ale jesienią i zimą z pewnością często będzie gościł na mych paznokciach

W moich zakupach na stoisku Semilac nie mogło zabraknąć nowych pyłków – kameleonów, które wcieramy w lakier bez warstwy dyspersyjnej, czyli Top No Wipe. Najlepiej prezentują się na bazie w postaci czarnego koloru.

03 Green Venom przepiękny, intensywna zieleń opalizująca na złoto z delikatną granatową poświatą

05 Purple Viper ciemny fiolet, mieniący się na intensywny róż i opalizujący na złoto

Kolejną firmą, której produkty doskonale znam i lubię to Indigo. U nich na stoisku jest zawsze ogromny tłok, jednak nie mogłam odpuścić sobie przepięknych kolorków z nowej serii Natalii Siwiec

Coconut Milk to bardzo jasny szary, można wręcz powiedzieć, że to złamana szarością biel; świetnie się komponuje zarówno z delikatnymi, pastelowymi kolorami jak i kontrastującymi neonami. Mój niezłomny ulubieniec od kilku tygodni.

Call Me a Unicorn bardzo jasny błękitny kolor z minimalną domieszką fioletu, śliczny kolor dla kogoś kto lubi niebieskości na paznokciach, dla mnie to był chyba nie do końca trafiony wybór

Chiquita Banana pastelowy żółty odcień z lekkim zielonym akcentem, zgodnie z nazwą kojarzy się z niedojrzałymi bananami; zdecydowałam się na niego głownie jako dodatek do całej stylizacji lub do zdobień

 

Z tej firmy również nie mogło zabraknąć pyłkowych nowości.

Syrenka w odcieniu Neon Pink to obowiązkowa propozycja na lato. Żałuję że nie kupiłam pozostałych kolorów.

Pixel Effect 01 Kopciuszek to przepiękny gruby opalizujący na złoto brokat, można go wcierać lub nałożyć na mokro – obydwie metody dają oszałamiający efekt na paznokciach.

Markę NeoNail znam, mam nawet 3 lakiery, jednak odcienie były na tyle nietrafione, że bardzo rzadko po nie sięgałam i jakoś byłam sceptycznie nastawiona do tej marki. Tym razem skierowałam swoje kroki na ich stoisko ze względu na hybrydy termiczne. Czyli te które zmieniają swój kolor na skutek temperatury. Dodatkowo lakiery z serii Thermo Color mają nazwy inspirowane pysznymi drinkami.

Blue Lagoon – intensywny kobaltowy kolor „na ciepło” & nasycony, chłodny fiolet „na zimno”

Twisted Pink – mleczny, transparentny róż „na ciepło” & intensywny, mocny róż „na zimno”

Mohito – zieleń z przeważającą ilością żółtych pigmentów „na ciepło” & trawiasty odcień zieleni „na zimno”

Na koniec totalna nowość czyli NC Nails Company to marka, której ambasadorem jest…Michał Szpak. Przyznacie, że to dość nietypowy reprezentant lakierów do paznokci. Nigdy dotąd nie miałam nic z tej firmy, a przyciągnęła mnie przepięknymi zapachami oliwek do skórek. Osobiście nie przepadam za owocowo – chemicznymi aromatami. Na tym stoisku znalazłam natomiast przepiękne perfumowane propozycje i spośród wielu kuszących zapachów wybrałam Mademoiselle.

Nie udało mi się jednak odejść stamtąd bez dodatkowych lakierów 🙂 Aby nie powtarzać kolejnych kremowych kolorów, zdecydowałam się na trzy magnetyczne z efektem kociego oka.

Illusion Glitter No. 248 przepiękny intensywny róż opalizujący na zielone złoto

Glitter No. 123 fioletowo różowy odcień ze złotym

Turquoise perłowy niebiesko – turkusowy kolor

To już wszystko co przywiozłam ze sobą z ostatnich warszawskich targów kosmetycznych.

Który z produktów przykuł Waszą uwagę najbardziej, który z lakierów lub pyłków chcielibyście zobaczyć z bliska?

♥︎ inspiracje na manicure hybrydowy

Ninnette