Modern Eyeshadow Palette, WIBO | swatche, makijaż i recenzja

Nie od dziś wiadomo, że tańsze marki przy tworzeniu nowych produktów inspirują się pozycjami, które znaleźć możemy w ofercie marek premium. Raz wychodzi to lepiej, raz gorzej. Dziś przygotowałam dla Was wpis na temat paletki naszej rodzimej marki Wibo o wdzięcznej nazwie Modern, która kolorystyką oraz nazwą łudząco przypomina paletę Modern Renaissance od Anastasia Beverly Hills. Jak wyszła im ta inspiracja? Przekonacie się w dalszej części posta! 🙂

Na wstępie muszę zaznaczyć, że palety ABH nigdy nie miałam okazji testować, więc w żaden sposób kosmetyków nie będę porównywać do siebie pod względem jakościowym. Jest to jedynie prezentacja, swatche oraz recenzja palety Wibo.

Jak już wspomniałam, już samą nazwą paleta nawiązuje do słynnego produktu zza oceanu. Samo opakowanie jest na prawdę ładne. Kartonowa paletka w kolorze brokatowego różowego złota. Duży plus za to, że brokatowa jest faktura opakowania, ale same drobiny brokatu nie osypują się. W środku znajdziemy całkiem niezłej jakości lusterko, przy którym spokojnie można wykonać makijaż.

W środku znajdziemy 15 cieni, z czego każdy ma swoją unikatową nazwę 🙂

Silver Lights najjaśniejszy odcień z całej palety; matowa biel o średniej pigmentacji, nie da na powiece ładnego białego koloru, ale fajnie rozjaśnia granice cieni podczas rozcierania

Amazing Desert jasny, cielisty, brzoskwiniowy, matowy odcień, w moim przypadku nieco za ciemny pod łuk brwiowy, dlatego mieszam go z odcieniem Silver Lights

Modern Days karmelowy, ciepły jasny brąz, o matowym wykończeniu; pigmentacja niestety nie powala, jako kolor transferowy należy nałożyć kilka warstw by osiągnąć przyzwoite natężenie

Dirty Mary pierwszy perłowy kolor w palecie, jasny brzoskwioniowo – różowy odcień, ciężko uchwycić jego subtelny błysk na zdjęciu, jednak bardzo ładnie wygląda w wewnętrznym kąciku delikatnie go rozświetlając, pigmentacja również niezbyt mocna

Think Positive to również cień o matowym wykończeniu, chłodny brudny róż z domieszką fioletowych tonów, pigmentacja podobnie jak wcześniej – bez szału

Choco Lovers ciepły, ceglany odcień brązu o matowym wykończeniu i całkiem dobrej pigmentacji, na powiece rozciera się całkiem przyjemnie i można zwiększać jego intensywność

Berry Addiction przepiękny żurawinowo – różowy odcień o matowym wykończeniu, konsystencja i pigmentacja bardzo przyjemna, niestety podczas rozcierania na powiece ten cień totalnie ginie i bardzo ciężko uzyskać jest tak mocny kolor na oku jak na powyższym swatchu

Dark Choco ciepły ciemny brąz, w opakowaniu wygląda na mat, jednak na skórze daje lekko satynowe wykończenie, przyjemna masełkowa konsystencja i łatwy w rozcieraniu

Meet Carmel bardzo jasny, chłodny odcień brązu, podobnie jak poprzednik ma leciutko satynowe wykończenie, choć nie jest to jakoś mocno widoczne na powiece, dobra pigmentacja, świetny jako cień trasferowy

Earth Tone ciepły beżowo – karmelowy odcień z pomarańczowymi tonami, ciężki do opisania, o matowym wykończeniu, jednak konsystencja jest dość sucha, kredowa, na powiece ginie podczas blendowania

Russian Gold jasne, żółte złotko o satynowym wykończeniu z drobinami, prezentuje się całkiem nieźle w palecie, jednak pigmentacja jest średnia, ratuje go nakładanie na mokro, wtedy na prawdę można dużo z niego wycisnąć 🙂

Marocco Touch to ostatni połyskujący cień w palecie; ciepły, średni brąz ze złotymi tonami, bardzo mięciutki i masełkowy, nakładany palcem prezentuje się wspaniale

Cherry Juice to intensywny żurawinowy – róż, ciemniejszy o kilka tonów od Berry Addiction, niestety podobnie jak BA bardzo wytrąca się podczas blendowania i ciężko jest uzyskać tak mocny kolor na powiece, do tego jego konsystencja jest dość sucha

Touch the ground karmelowy, matowy beż, nieco ciemniejszy od Earth Tone jednak ma dużo lepszą pigmentację i przyjemnie się rozciera

Spicy Orange to chyba najmocniej napigmentowany cień w palecie; bardzo ciepły średnio ciemny brąz z widocznie pomarańczowymi tonami, idealny dla wielbicielek ciepłych tonacji na oku, przyjemna kremowa konsystencja choć nakładany na powiekę czasem trochę się pokruszy, mimo to przepięknie się rozciera

Wszystkie cienie w palecie prezentują się wspaniale, niestety tylko w opakowaniu. Część z nich bardzo mocno kruszy się już podczas nabierania na pędzel, a pigmentacja nie jest zbyt oszałamiająca. Dodatkowym minusem jest to, że kolory wytracają się podczas blendowania.  Wykonując makijaż trzeba wielokrotnie dokładać cień na powiekę by był on w ogóle widoczny. Największy problem miałam z obydwoma różami (Berry Addiction i Cherry Juice), które mi osobiście podobały się najbardziej. Ponad to cienie osypują się podczas aplikacji na skórę, więc warto zabiezpieczyć obszar pod okiem, lub najpierw skupić się na oczach, a dopiero później na makijażu całej twarzy.

Szczerze przyznam, że miałam bardzo duże nadzieje w stosunku do tej palety. Nie spodziewałam się jakości i pigmentacji jak w ABH czy innych wysokopółkowych paletach, jednak oczekiwałam, że będzie to paleta dobra na codzień oraz dla amatorów makijażu, bez spędzania 40 min na próbie zbudowania intensywności koloru na powiece. Wierzcie lub nie, ale wykonanie makijażu, którego zdjęcie zobaczycie niżej zajęło mi 1 godzinę i to samych oczu. Namęczyłam się okropnie by cokolwiek było widać. Osobiście więc nie polecam Wam tej palety, pomimo niskiej ceny uważam że nie jest godna uwagi, lepiej zainwestować chociażby w czekoladkę z Makeup Revolution, której jakość jest nieporównywalnie wyższa.

Użyte cienie: Silver Light + Amazing Desert pod łuk brwiowy; Dirty Mary wewnętrzny kącik oka; Think Positive cień transferowy; Berry Addiction + Berry Juice wewnętrzny i zewnętrzny kącik oraz załamanie; Dark Choco przyciemnienie zewnętrznego kącika; Russian Gold środek powieki

 

To by było wszystko co mam do powiedzenia na temat palety Modern marki Wibo. Dajcie koniecznie znać czy macie ją w swoich zbiorach, czy jesteście zadowolone z jej jakości?

Ninnette

Polub na Facebooku!