Lakier Eveline

Ostatnio nie mogłam się powstrzymać przed wejściem do mojej ulubionej drogerii. Zawsze gdy tam jestem, wychodzę z kilkoma nowymi kosmetykami. Tak też było i ostatnio. Kupiłam tam 3 prześliczne lakiery. 2 od Vipery i 1 od Eveline. I właśnie ten ostatni chciałabym wam dzisiaj pokazać 🙂

Eveline Colour Show nr 635
Opakowanie:
Lakier znajduje się w podłużnym, lekko pękatym słoiczku ze złotą zakrętką. Wszystkie napisy dotyczące składu itp. są umieszczone na naklejce na zakrętce więc wszystko jest czytelne i widoczne. Pędzelek jest długi, i średnio szeroki – co uważam za jego wielki plus, gdyż bardzo dobrze się nim maluje.
Konsystencja, kolor, trwałość:
Przedstawiany przeze mnie kolor to bardzo ładny odcień niebieskiego. Przeznaczony jest bardziej dla kobiet odważnych, bo jest na prawdę mocno widoczny (nawet z daleka :-). Co najważniejsze, a ostatnio nie często spotykane, do pełnego pokrycia paznokcia wystarczy tylko jedna warstwa – nie ma żadnych prześwitów ani efektu smużenia.
Konsystencja produktu jest wyśmienita. Lakier nie jest za rzadki więc się nie rozlewa, nie jest też zbyt gęsty więc nie przypomina kleju 🙂 Bardzo ładnie rozprowadza się na paznokciach.
Pierwsze odpryski pojawiły się dopiero po 3 dniach, co mnie bardzo pozytywnie zaskoczyło. Podejrzewam, że ktoś kto „oszczędzałby” swoje ręce (nie gotował, nie sprzątał), utrzymałby ten lakier jeszcze dłużej.
Informacje ogólne:
Buteleczka mieści 10ml lakieru i zapłaciłam za nią 7,50. To na prawdę nie wiele jeżeli w zamian otrzymujemy tak dobry lakier.
Proponowałabym jednak pamiętać, aby nakładać ten lakier na bazę, gdyż osobiście obawiałabym się, czy nie odbarwiłby naturalnych paznokci..

 

 

Podsumowując lakier jest godny polecenia i na pewno kupię jego inne odcienie gdy tylko spotkam je w mojej drogerii 🙂
Dzisiaj przygotowując notkę dla was mój pies znalazł sobie bardzo konstruktywne zajęcie: 🙂
 Wszystkim bardzo dziękuję za komentarze i jest mi bardzo miło, że czytelników mojego bloga jest coraz więcej. Daje mi to niesamowitą motywację do tego żeby go rozwijać, bo nie mogę Was zawieść 🙂

Ninnette