Intensywnie nawilżająca maska

Witajcie,

Wracam do Was po przeszło miesięcznej nieobecności. Całkowicie z blogosfery nie znikłam, przez ten czas w miarę możliwości starałam się na bieżąco odwiedzać Wasze blogi i je komentować, niestety na napisanie własnej notki nie starczało mi czasu. Październik był bowiem bardzo intensywnym i wymagającym aktywności miesiącem. Niemniej jednak moja sytuacja na chwilę obecną się już unormowała i mam nadzieję, że przez najbliższe miesiące już nic nie zakłóci mojej systematyczności blogowej, że bez problemu będę mogła dla Was pisać, recenzować, a także nakręcać filmiki, na które ostatnio również czasu nie miałam. W woli wyjaśnienia i zaspokojenia ciekawości niektórych z Was zdradzę, że od przeszło tygodnia na moim palcu zamiast pierścionka widnieje obrączka niemal identyczna jak u mojej drugiej połówki :))

Teraz natomiast przejdę do sedna dzisiejszej notki, czyli recenzji pewnej maseczki do włosów, którą kupiłam niespełna rok temu. Zdecydowałam się na nią ze względu na moje świeżo przedłużone wtedy włosy. Sprawdzała się zadowalająco, jednak włosy dość szybko odczepiłam, a maska pozostała. Długo stała w szafce zapomniana, aż w końcu postanowiłam do niej wrócić i sprawdzić, jak działa na włosach naturalnych, niedoczepianych. Jeżeli jesteście ciekawe tej maski, zapraszam do czytania dalej 🙂

 

Moisture Treatment, Wella Pro Series

Opakowanie:
Maska zapakowana jest w dość spory, bo 200ml, plastikowy słoiczek. Dzięki takiej wersji nie ma żadnego problemu z wydobyciem produktu. Zamknięcie jest szczelne, więc spokojnie może stać sobie na wannie bez obawy, że jakaś woda dostanie się do środka.
Wszystkie niezbędne informacje zostały zawarte na tym opakowaniu.

Właściwości:
Konsystencja maski moim zdaniem przypomina troszkę rzadszy budyń, niemniej jednak nie ma problemu z jej aplikacją na włosy, nie przelewa się przez palce i nie ucieka z dłoni. Natomiast z włosów się nie ześlizguje, nie spływa. Bardzo fajnie w nie wnika i do nich przylega. Jeżeli chodzi o zapach, to powiedziałabym, że jest on bardzo profesjonalny. Przypomina mi zapachy kosmetyków prosto z salonu kosmetycznego. Jest dość intensywny i dla niektórych może być wręcz drażniący (mnie jednak przypadł do gustu). Warto wspomnieć, że zapach jaki jest wyczuwalny w opakowaniu pozostaje na włosach. U mnie utrzymywał się on nawet do następnego mycia (myję włosy co dwa dni).

Na koniec kilka słów na temat rzeczywistego wpływu tej maski na włosy. Jak na maskę przystało nakładałam ją do 3 razy w tygodniu, oczywiście po myciu i choć producent twierdzi że wystarczy już jedna minuta trzymania jej na włosach to ja trzymałam ją 15 do 30 minut. Nie mam w zwyczaju nakładania kosmetyków pielęgnacyjnych (masek, odżywek, itp.) na skórę głowy, tylko na włosy mniej więcej od połowy ich długości i tak też było w tym przypadku.
Przy takim rytuale pielęgnacyjnym muszę przyznać, że kosmetyk bardzo pozytywnie mnie zaskoczył. Włosy po użyciu tej maski rzeczywiście są nawilżone, pięknie się błyszczą i są sypkie. Nie ma problemu z ich rozczesywaniem po myciu. Ponadto zauważyłam, że przy regularnym stosowaniu taki efekt utrzymuje się na włosach dość długo. Nie jest to tylko doraźna pomoc dla włosów, jak to bywa w wielu przypadkach (przykładem może być TEN szampon).

Skład:




Podsumowanie:
Maskę kupiłam w drogerii Natura za około 15 zł, niestety nie wiem czy na przestrzeni czasu ta cena uległa zmianie. Nawet jeżeli to pewnie jest to wahanie rzędu 2-3 zł. Jak dla mnie jest to bardzo dobra maska, za niewielką cenę. Do tego jest całkiem wydajna, nie potrzeba jej dużo brać na jedno użycie.

A Wy jakich maseczek używacie? Możecie jakieś polecić?

P.S. zdaję sobie sprawę, że skład tej maski może nie powala, ale kupiłam ją kiedy jeszcze nie zwracałam na składy uwagi. Niemniej jednak sprawdza się ona u mnie bardzo dobrze i zamierzam zużyć ją do końca.

xoxo

Ninnette