Gwen Stefani Eyeshadow Palette, Urban Decay | swatche

Kilka dni temu pokazywałam Wam moją pierwszą w tym roku propozycję makijażu karnawałowego. W całości została ona wykonana paletką marki Urban Decay, która powstała we współpracy ze wspaniałą artystką Gwen Stefani.
Kiedy tylko na zagranicznym YouTube zaczęły pojawiać się filmiki z jej użyciem zapragnęłam ją mieć. Po pierwsze Gwen Stefani zawsze była moją idolką, czasem mniej czasem bardziej ale zawsze powracam do jej twórczości. Po drugie przepiękne 15 cieni do powiek zapakowanych w olśniewające opakowanie. Czego chcieć więcej?
Niestety cena nie zachęcała do spontanicznych zakupów. Zarówno w Sephorze jak i w oficjalnym sklepie online marki paleta ta kosztowała 299 zł. Ostatecznie produkt ten trafił do mnie w ramach urodzinowego prezentu. Nawet nie wyobrażacie sobie mojej radości.

Dzisiaj jednak chciałabym opowiedzieć Wam nieco więcej na temat samej paletki oraz cieni w niej zawartych. Czy warta jest tej ceny, czy lepiej wybrać inny produkt.

Zacznę może od opakowania. Tak jak już wspomniałam jest ono na prawdę śliczne. Masywna kasetka w kolorze złotym zamykana na magnes. W środku kryje ogromne lusterko, które jest świetnej jakości i w żadnym stopniu nie zniekształca. Spokojnie można przy nim wykonać swój makijaż. Dodatkowo złoty kolor wydaje się być na tyle dobrej jakości, że nie będzie się zdzierał w trakcie użytkowania, a przez to nie zacznie wyglądać nieestetycznie.

Jeżeli chodzi natomiast o cienie, to w przypadku tej palety jest ich aż 15, każdy o gramaturze 1,4g. Dwanaście kolorów jest nowych i nigdy wcześniej nie pojawiły się w żadnej palecie, natomiast 3 z nich Tym razem Urban Decay zdecydowało się na kształt okrągły co według mnie bardzo ładnie wygląda.
W palecie znajdziemy 5 cieni o wykończeniu matowym, reszta to cienie z drobinami, satynowe lub metaliczne. Przejdźmy zatem do omówienia swatchy wszystkich kolorów.

[Blonde] to jasny, ciepły odcień lekko opalizujący na różowo; ma bardzo dobrą pigmentację i łatwo się rozciera; cień ma miękką i gładką konsystencję, w ogóle się nie osypuje i pięknie wygląda zarówno na całej powiece jak i w wewnętrznym kąciku oka
[Bathwater] bardzo jasny odcień żółtego złota o ciepłych tonach; cień jest bardzo miękki ale nieco bardziej suchy w swojej konsystencji przez co podczas nakładania na powiekę błyszczące wykończenie może się trochę „zgubić”
[Skimp] jasny, lekko brzoskwiniowy kolor o satynowym wykończeniu; ma bardzo gładką, wręcz jedwabistą konsystencję, przyjemny w nakładaniu i rozcieraniu; pięknie wygląda pod łukiem brwiowym
[Steady] lekko miedziany kolor o ciepłych tonach z metalicznym wykończeniem; ma bardzo gładką i miękką teksturę przez co jest łatwy w aplikacji i podczas nakładania nie traci swojej intensywności
[Punk] pierwszy matowy cień w palecie to ciepły, czerwonawy brąz z odrobiną śliwkowego odcienia; ma na prawdę dobrą pigmentację i bardzo miękką, łatwą w blendowaniu konsystencję

[Baby] to lekko różowy, miedziany odcień, ale jednak z ciepłymi podtonami; ma błyszczące, trochę metaliczne wykończenie; odcień Baby podobnie jak poprzednie ma bardzo miękką i gładką konsystencję oraz piękną pigmentację
[Anahiem] to piękny średni brąz z nutą szarości i ciepłymi podtonami; ma fajną miękką i kremową konsystencję, ale na sam koniec pod pędzlem staje się trochę bardziej sypki i pudrowy, przez co zdarza mu się delikatnie osypać; świetny jako cień transferowy, ale widziałam też ostatnio, że któraś z YouTuberek używała go do konturowania twarzy
[Stark] to jasny, brzoskwiniowy beż z ciepłymi tonami o matowym wykończeniu; konsystencją podobny to swojego poprzednika jednak nieco bardziej suchy i twardy; moim zdaniem najsłabszy cień z palety
[Zone] to ciepły, średni brąz z lekko żółtymi/pomarańczowymi podtonami o matowym wykończeniu; ma świetną pigmentację, miękką konsystencję i jest łatwy w rozcieraniu
[Serious] w opakowaniu wygląda na bardzo ciemny, chłodny brąz, w rzeczywistości jednak jest to ciemno szary odcień z odrobiną ciepłego brązu, który kryje w sobie mnóstwo kolorowych, błyszczących drobinek, niestety nie są one jakoś mocno widoczne na powiece; ma dobrą pigmentację i bardzo przyjemnie się rozciera; jest bardzo trwały, bo powyższego swatcha z dłoni nie mogłam domyć 😉

[Pop] jasny, ciepły, brzoskwiniowy beż o iskrzącym wykończeniu; ma lekko chropowatą teksturę, czuć te drobinki pod palcami; na powiece nie daje zbyt dużego krycia, te drobinki gdzieś tam znikają i dają efekt migotania
[Harajuku] typowo chłodny, jasny róż o perłowym wykończeniu; jest lekko transparentny, nie daje pełnego krycia na powiece, a dodatkowo podczas blendowania lubi znikać z oka
[Danger] to piękny ciemno granatowy, perłowy odcień; nakładany na mokro daje piorunujący efekt, na sucho również ma świetną pigmentację, jest bardzo przyjemny w aplikacji, a kolor nie wytraca się podczas blendowania
[1987] średni odcień żółtego złota o ciepłych tonach i metaliczno – satynowym wykończeniu; bardzo miękka, kremowa konsystencja, która świetnie przykleja się do powieki
[Blackout] to ciemna, głęboka, matowa czerń – klasyka marki Urban Decay; świetna pigmentacja, bardzo gładka, kremowa konsystencja, która na powiece rozciera się bajecznie; najlepszy czarny cień ever 🙂

To już wszystkie kolory jakie znajdziemy w palecie Gwen Stefani. W większości są to cienie na prawdę świetnej jakości. Dobrze napigmentowane, o bardzo przyjemnej konsystencji i łatwości w aplikacji. W palecie znajdziemy dużą paletę barw, dzięki temu mamy możliwość wykonania niemalże każdego makijażu.

Marka Urban Decay jak zawsze zadbała o to by w zestawie do palety przychodził do nas jakiś gratis. Tym razem są to 4 próbki pomadek, również z serii sygnowanej nazwiskiem Gwen Stefani. Jedyne czego nie znajdziemy w tej palecie, a co było w poprzednich produktach tej marki to pędzelek. Aczkolwiek sama nie uważam tego za jakiś ogromny minus, gdyż pędzelki z palet Naked czy Vice nie należały do moich ulubionych.

Podsumowując ja z palety jestem niesamowicie zadowolona. Nie należy do najtańszych ale moim zdaniem jest warta swojej ceny. Uważam że jakość cieni w tej palecie jest nieporównywalnie wyższa niż w poprzednich produkcjach tej marki (np. paleta Vice 3).

Ostatnio u jednej z zagranicznych vlogerek widziałam, że mają pojawić się (albo już się pojawiły) w sprzedaży inne kosmetyki z serii Gwen Stefani (link do video KLIK). Mam nadzieję że dotrą i do PL 🙂

Co myślicie o tej palecie? Podoba się Wam, czy wolicie kupować pojedyncze cienie?

 

Ninnette

  • Una

    Prawie wszystkie kolory bardzo mi się podobają. Masz świetną paletkę!

  • Jak dla mnie za mało odcieni matowych, więc nie kupiłabym jej, ale generalnie jest prześliczna 🙂

  • Nowości Gwen już w PL za kilka dni, a ta paletka jest dla mnie hitem ostatnich tygodni 🙂

  • to świetna wiadomość, już nie mogę się doczekać 🙂

  • to fakt, fanki matowych cieni nie będą zadowolone