En Taupe Palette, Zoeva | Swatche

W zeszłym roku, głównie za sprawą blogo (i vlogo) sfery dużą popularność zyskały produkty marki Zoeva, Przede wszystkim świetnej jakości pędzle, ale i o paletkach cieni było bardzo głośno.
W ostatnich miesiącach roku wydana została paleta o nazwie En Taupe, czyli takie przygaszone, przydymione odcienie. Od razu wpadła mi w oko więc postanowiłam poprosić o nią świętego Mikołaja 🙂
I w grudniu trafiła w moje ręce. W międzyczasie słyszałam na jej temat różne, czasem niepochlebne opinie i troszkę zaczęłam się wahać czy to był dobry wybór. Pierwsze użycie rozwiało wszelkie wątpliwości 😉

Na początek opakowanie. Kartonowe i zamykane na magnes. Po doświadczeniach z Bahamą Mamą z TheBalm, którą było bardzo ciężko doczyścić nie przepadam za tego typu opakowaniami. To jednak nie brudzi się jakoś mocno, a jeżeli już to z łatwością można je wyczyścić chusteczką.

Niestety nie ma żadnego, nawet najmniejszego lusterka, ani dodatku w postaci pędzelka. To akurat uważam za minus – brak lusterka, nie pędzelka 😉 Myślę jednak, że w ten sposób producent chciał obniżyć cenę samej palety, by była ona nieco bardziej przystępna.

Skoro już o cenie mowa to w Polsce produkty marki Zoeva można kupić w kilku sklepach on-line, m.in. MintiShop, Visage Shop i jej cena wynosi ok 73 zł.

W palecie znajduje się 10 okrągłych cieni, każdy o gramaturze 1,5 g.

Przejdźmy zatem do omówienia poszczególnych odcieni.

[Stich By Stich] to chłodny odcień złamanej bieli o matowym wykończeniu; ma bardzo gładką, kremową konsystencję, w ogóle się nie pyli i jest przyjemny w aplikacji; bardzo uniwersalny kolor, świetny na dzień oraz pod łuk brwiowy
[Handmade] to jasny różowo-brzoskwiniowy odcień opalizujący na złoto (powiedziałabym, że to lżejsza wersja cienia ‚golden rose’ z KOBO); konsystencja jest podobnie kremowa i gładka; ma świetną pigmentację i bardzo ładnie się blenduje
[Gallery] to zdecydowanie chłodny odcień średnio ciemnego koloru taupe, ma wyraźnie szare tony i matowe wykończenie; pigmentacja jest całkiem niezła, jednak konsystencja już jest nieco bardziej sucha, mimo to nie kruszy i nie osypuje się

[Hour by hour] to ciepły lekko brzoskwiniowy beż o matowym wykończeniu – idealny do makijaży dziennych jak i jako kolor transferowy; niestety ma dosyć twardą konsystencję i ciężko uzyskać nim dobrą pigmentację na powiece
[Old Master] bardzo ciemny szarawy odcień o fioletowych podtonach i z odrobiną złotego brokatu; niestety ten brokat z powieki szybko gdzieś ‚ucieka’ i na oku zostaje sam matowy kolor; jest dość miękki i łatwo się blenduje
[Exquisite] dość ciemny, matowy odcień mauve z chłodnymi tonami; wydaje się być twardy i suchy w konsystencji, ale na powiece kolor wygląda całkiem fajnie i łatwo się rozciera

[Spun Pearl] jasny, biało – perłowy odcień o chłodnych tonach; dość mocno się pyli mimo miękkiej konsystencji, a na powiece wygląda na półtransparentny; szczerze przyznam, że nie przepadam za tym odcieniem
[Sheers&Voiles] to jakby brudny, szaro – beżowy kolor, który delikatnie opalizuje – trochę na oliwkowo, trochę na różowo (ciężko to jednak było uchwycić na zdjęciu); niestety pigmentacja w tym przypadku nie jest najlepsza, na powiece wygląda na pół transparentny; jest dość twardy, mimo to ładnie się rozciera
[Outline] bardzo ładny średnio ciemny brąz, lekko złotawy o metalicznym wykończeniu; konsystencja bardzo gładka, wręcz można powiedzieć że maślana, a konsystencja fantastyczna; jeden z moich faworytów w tej palecie 🙂
[Wrapped in Silk] nieco jaśniejszy od poprzednika, średnio ciemny odcień taupe o ciepłych tonach i lekko metalicznym wykonczeniu; równie wspaniała pigmentacja i gładka formuła

To już wszystkie odcienie jakie możemy znaleźć w palecie En Taupe. Jak widzicie większość z nich jest przygaszona, przydymiona, czyli taka na jaką wskazuje nazwa palety. Mimo to znajdziemy tu odcienie zarówno o ciepłych jak i chłodniejszych tonach. Cienie mają na prawdę świetną pigmentację, jeden czy dwa kolory mnie nie zachwycają, ale po resztę sięgam z przyjemnością. Do tego bardzo kremowa i gładka konsystencja, która świetnie się aplikuje na powiekę. No czego chcieć więcej?

Jak dla mnie jest to paleta na prawdę świetnej jakości w stosunkowo niskiej cenie (jeden cień wychodzi za nieco ponad 7 zł – to taniej niż w Inglocie czy Kobo).

Żałuję jedynie, że tak późno dałam się przekonać do palety marki Zoeva. Teraz przy najbliższej okazji mam zamiar zaopatrzyć się w inne pozycje 🙂

Koniecznie dajcie znać czy znacie palety cieni Zoeva i czy u Was równie dobrze się sprawdziły!

Do następnego! 🙂

 

Ninnette