Emulsja oczyszczająca Granat BIO, Alterra

Witajcie,

dziś będzie o produkcie, który szturmem zdobył blogosferę za sprawą swojej starszej (wycofanej ze sprzedaży) siostry. Mowa oczywiście o następcy Kremu do mycia twarzy z wyciągiem z dzikiej róży, a mianowicie Emulsji oczyszczającej Granat BIO marki Alterra. Pierwotna wersja krótko po tym jak została odkryta przez blogerki urodowe została wycofana ze sklepów. Celem oczywiście ulepszenia. Niestety nie dane mi było wypróbować tamtego produktu, dlatego jak tylko nowa wersja z granatem pojawiła się na sklepowych półkach, postanowiłam ją wypróbować. Długo czekała na swoją kolej w szafie z zapasami kosmetycznymi. Jednak w końcu nadeszła jej chwila prawdy 🙂

Opakowanie:
Biała, smukła tuba ze szczelnym zamknięciem na klik. Lekko transparentna, można kontrolować zużycie kosmetyku oraz bardzo miękka więc nie powinna sprawiać problemów pod koniec użytkowania. Otwór dozujący jest dość mały i produkt nie wylewa się niekontrolowanym strumieniem.
Na odwrocie w języku polskim znajduje się jedynie papierowa naklejka.


Właściwości:
Zapach bardzo delikatny i przyjemny. Typowy dla kosmetyków Alterra, kilka używanych żeli pod prysznic pachniało podobnie. Kojarzy mi się z takim kosmetykiem EKO 😉 Nie wyczuwam w nim alkoholowego aromatu pomimo obecności tego składnika w składzie.
Konsystencja jest lekka i kremowa. Śmiało można powiedzieć, że jest to właśnie emulsja. Z łatwością rozprowadza się po twarzy, nie tworząc żadnej piany. Równie bezproblemowo przebiega proces zmywania za pomocą bieżącej wody.

Tak jak już wspomniałam produkt na twarzy się nie pieni, co ja osobiście uważam za ogromny minus. Ponadto jeżeli czytacie mojego bloga to wiecie, że od kosmetyku myjącego do twarzy wymagam, aby usuwał on resztki mojego makijażu tj. podkład, puder, korektor, itp. Niestety ten produkt tego nie robi. Nakładając go na twarz z makijażem on ten makijaż rozsmarowuje po całej buzi tworząc nieestetyczne plamy i jakby zaczyna rolować się z całym tym podkładem. Niestety jest to obrzydliwe. Do stosowania rano, na niezbyt brudną twarz, jak najbardziej się sprawdza. Oczyszcza ją i pozostawia uczucie odświeżenia. Bardzo szczypie w oczy! Po za tym nie zrobił mi żadnej krzywdy. Nie wysuszył mi cery pomimo zawartości alkoholu, ani nie spowodował wysypu pryszczy.

 

Na koniec jeszcze jedna dość nieprzyjemna kwestia, a mianowicie kosmetyk jest bardzo mało wydajny. Przez ok 3 tygodnie stosowania (tylko rano!) zużyłam 3/4 opakowania. To wg mnie bardzo dużo, gdyż przeciętny żel używany dwa razy dziennie starczał mi na minimum 2 miesiące używania.

Skład:

Podsumowanie:
Opakowanie mieści 125 ml i kosztuje 8,49. Produkt dostępny jest jedynie w sieci drogerii Rossmann. Ciężko powiedzieć mi cokolwiek pozytywnego na temat tego kosmetyku, gdyż pokładałam w nim ogromne nadzieje. W rzeczywistości okazało się, że jest to bardzo przyjemna w konsystencji emulsja do oczyszczania twarzy rano. Na wieczór kompletnie się nie sprawdza. I gdyby nie fakt, że obecnie na wieczór używam żelu Effaclar z La Roche Posay i jest on dla mnie zbyt mocny na dzień to pewnie byłabym zła, że Alterra okazała się takim bublem.
Jeżeli nie boicie się alkoholu w składzie i szukacie produktu do lekkiego oczyszczania twarzy rano to TAK, w innym wypadku NIE polecam.

Znacie ten kosmetyk, co o nim sądzicie?

Ninnette